Olędrzy na Mazowszu – Życie nad Wisłą

Około 1531 roku na teren Żuław przybyli pierwsi osadnicy. Wcześniejsze próby zasiedlania przez ludność miejscową tych żyznych, ale podmokłych terenów nie powiodły się. img_9013-kopiaZiemia narażona na systematyczne wylewy Wisły i Nogatu potrzebowała ludzi doświadczonych w walce z wodą, ludzi, którzy potrafili budować systemy odwadniające i umieli zabezpieczać się przed wylewami. Takimi specjalistami byli od wieków mieszkańcy Niederlandów, Fryzji i Flandrii oraz północnych Niemiec. Po przybyciu do Polski zakładali osiedla w pobliżu Wisły i innych rzek, a z czasem, w poszukiwaniu lepszych warunków do życia, przenikali w głąb kraju lub wędrowali jeszcze dalej, do Rosji,.. Na początku XVII wieku kolejni koloniści sprowadzali się na Nizinę Sartawicko-Nowską, w okolice Chełma, Świecia, potem Torunia i Włocławka. W 1628 zawitali na Saską Kępę w Warszawie…

Osada na „Kępie Kawczej”, bo tak kiedyś nazywano dzisiejszą Saską Kępę, oraz powstałe w 1645 roku Holendry Baranowskie, stanowiły pierwsze próby osiedlania Olendrów na Mazowszu. Na trwałe zagościli tu jednak później. Pod koniec XVIII wieku na Mazowszu istniało już wiele osad opartych na prawie holenderskim, a jednymi z pierwszych były: Troszyn nad Wisłą w okolicy Płocka (1759), Kazuń nieopodal Nowego Dworu Mazowieckiego (1764), Wymyśle niedaleko Gąbina (1781).

***
Budynki stawiano na naturalnych lub sztucznych wzniesieniach. Charakterystyczną cechą domu holenderskiego w Kępie Zawadowskiej jest, obok znacznych rozmiarów, stosunek dachu do zrębu. We wszystkich starych _mg_9495domach dach jest dwa razy wyższy niż zrąb. Zrąb zaś jest stosunkowo niski, zazwyczaj wynosi 2 metry. Taka masywna budowla łatwiej mogła się oprzeć częstym powodziom. Wszystkie domy były zwrócone frontem do Wisły, toteż podczas powodzi szerokość, a nie długość budynku była narażona na prąd rozlanej rzeki. Długa sień, dochodząca niekiedy do 5 metrów szerokości, dzieliła budynek na dwie części. Przy drzwiach prowadzących z sieni do kuchni był zbudowany nieduży piec kuchenny do gotowania w lecie, a przy nim piec do pieczenia chleba. W kuchni, która przeciętnie miała ok. 20 m2, stał drugi piec kuchenny i szafy na naczynia. Z kuchni prowadziły drzwi do komory, a z niej do obszernej izby, obok której był zazwyczaj jeszcze pokój, tak zwany dziad. Po przeciwnej stronie sieni prowadziły drzwi do stajni i obory. Z sieni też wiodły duże schody na strych. Ponieważ dach był olbrzymi, przeto strych przeznaczano na spichlerz, spiżarnie czy skład. Drzwi w starych domach holenderskich składały się z dwu części: górnej i dolnej; każdą z nich można było otwierać oddzielnie.
W pobliżu domu, już niekoniecznie na wzniesieniu, stała stodoła, zazwyczaj mniejsza od domu. W wielu gospodarstwach przy stodole budowano przystawki na wozy i inne sprzęty gospodarcze. Opodal była drwalnia. Prawie całe obejście gospodarcze ogrodzone było wierzbowym płotem. Taki wierzbowy płot, pleciony sposobem koszykarskim, cechuje wszystkie gospodarstwa kolonistów bez względu na ich zamożność.
(J. Kazimierczak, Kępa Zawadowska – wieś Olendrów w granicach Warszawy (1819-1944), Rocznik Warszawski, t. V, 1964, s. 235-256)
***
O życiu w nadwiślańskiej wiosce opowiada pani Elżbieta Wegert-Nowakowska, pochodząca z rodziny niemieckich młynarzy, którzy około roku 1795 przybyli na tereny nadwiślańskie z okolic Heidelbergu.

 

 

Pani Teodozja Wosińska opowiada z kolei o dziecięcych latach spędzonych na łąkach łączących nadwiślańską wieś niemiecką i polską.