Olędrzy na Mazowszu – Dzieciństwo w Nowym Zycku

Jakiś czas temu nawiązałam miły kontakt z panią Hildą z Niemiec, córką Ernesta Ratza, niegdysiejszego mieszkańca Powiśla. mapaPan Ernest chętnie opowiada o dawnych czasach, a Hilda notuje. Tu przedstawiam małe fragmenty jego relacji, które dotyczą szkoły w Zycku Nowym, dawniej Niemieckim.
Ja, Ernest Ratz, urodziłem się w roku 1924 w Rakowie, jako dziesiąte dziecko swoich rodziców. ernstratz1939I wojna światowa bardzo wpłynęła na życie Ratzów. Zostali wysiedleni do Rosji, do Kuzniecka i do Rakowa wrócili dopiero na przełomie roku 1918/19. Ich niewielkie gospodarstwo zostało na skutek działań wojennych zniszczone i z powodu biedy zdecydowano się oddać mnie na wychowanie do ciotki Matyldy, do Zycka. Miałem wtedy półtora roku. W Zycku mieszkałem do 14 roku życia.

***

W latach 1930 do 1937 chodziłem w Zycku Niemieckim do szkoły. Budynek pokazany na fotografii jest prawdopodobnie ówczesnym budynkiem szkolnym. Bardzo przypomina moją szkołę, kiedyś nie był jednak otynkowany, widać było grube, drewniane bale, a dach był pokryty słomą. szkola1Przed budynkiem szkolnym znajdował się drugi, podobny, który był domem modlitwy ewangelickich mieszkańców Niemieckiego Zycka.

W budynku szkoły znajdowało się mieszkanie pana i pani Dalmann. Oboje byli nauczycielami. Pan Dalmann był ewangelikiem, uczył dzieci w Zycku i w sąsiedniej miejscowości – Piotrkówku i tam również opiekował się domem modlitwy. Znał bardzo dobrze język polski, ale też wyśmienicie niemiecki.
Każdego dnia, jadąc do szkoły w Piotrkówku, przejeżdżał koło naszego domu na rowerze. Często miał wtedy przy sobie duży termos. To było coś niezwykłego! Dzięki temu mógł wszędzie i w każdej chwili pić gorącą herbatę. To był luksus, ale jakże pożyteczny…

Pani Dalmann była nauczycielką w Niemieckim Zycku. Niezbyt dobrze znała język niemiecki. Językiem urzędowym w szkole był język polski. Uczniom nie wolno było ani w czasie lekcji, ani na przerwie mówić po niemiecku. Była to dla nas trudna sytuacja. Słaba znajomość języka polskiego większości uczniów prowadziła do trudności w porozumiewaniu się…

W naszym planie były następujące przedmioty:
religia: prowadzona w jęz. niemieckim
rachunki: kiedyś pani Dalmann dała nam trudne, ale interesujące zadanie: Mieliśmy samodzielnie odmierzyć odległość od domu do szkoły. Po 2 uczniów szło z 10-metrowym sznurem i kawałek po kawałku mierzyli drogę. Moja odległość wyniosła 1 kilometr i trochę.
fizyka: zafascynowało mnie kiedyś konstruowanie kompasu z korka i igły
geografia: uczyliśmy się dużo o Polsce, ale także o krajach egzotycznych, takich jak Japonia i Chiny.
historia: na pierwszym planie była historia polskich królów.
malowanie,
gimnastyka: nie odbywała się często, jeśli już, to ćwiczyliśmy w szkolnym ogrodzie.